Kolory ścian w pokoju dziecka od przedszkolaka do nastolatka
Urządzając pokój dziecka, większość rodziców wpada w pułapkę kolorów, które podobają się dziecku tu i teraz. Różowy dla pięciolatki, niebieski dla fana superbohaterów, zielony w motywy dinozaurów. Po trzech latach okazuje się, że dziecko ma inne upodobania, a ściany wymagają kolejnego remontu. Warto zaplanować paletę tak, żeby przetrwała kilka etapów dorastania bez konieczności malowania od nowa.
Bezpiecznym rozwiązaniem są barwy neutralne w roli bazy: ciepłe beże, jasne szarości, złamane biele, delikatne piaskowe odcienie. Tło w takim kolorze nie narzuca charakteru wnętrza, więc przedszkolak może mieć na nim kolorowe plakaty z ulubionymi postaciami, a nastolatek zastąpi je plakatami zespołów czy mapą świata. Jeśli zastanawiasz się, jakich odcieni unikać, żeby za dwa lata nie okazały się dziecinne, warto zajrzeć do analizy przygotowanej przez i-deastudio.pl, która porządkuje ten temat bez zbędnych ozdobników. Neutralna baza daje też swobodę przy wymianie mebli i dodatków, bo nie trzeba dopasowywać ich do konkretnego koloru ściany.
Akcenty kolorystyczne lepiej wprowadzać w sposób odwracalny. Pomalowanie jednej ściany na intensywny kolor jest ryzykowne, bo trudno je później zamaskować bez pełnego przemalowania całego pomieszczenia. Zamiast tego można użyć farb zmywalnych w jednym odcieniu na wszystkich ścianach, a charakter budować tapetą na fragmencie ściany, naklejkami ściennymi albo tekstyliami. Zasłony, dywan, poduszki i pokrowce na pościel wymienia się szybciej i taniej niż farbę, więc zmiana upodobań nie oznacza remontu.
Dobrą praktyką jest też zostawienie jednej ściany w kolorze, który dziecko samo wybierze, ale w wersji stonowanej. Jeśli nastolatek chce granat, lepiej pomalować nim wnękę za łóżkiem niż cały pokój. Taki zabieg pozwala zachować indywidualny charakter bez ryzyka, że za kilka lat kolor stanie się powodem do wstydu. Warto też pamiętać o wykończeniu matowym, które ukrywa niedoskonałości tynku i lepiej znosi codzienne użytkowanie.