Zamiast trawnika i iglaków — rośliny dla owadów
Klasyczny polski ogród wciąż kojarzy się z równo przystrzyżonym trawnikiem i rzędem tui wzdłuż płotu. Taki układ jest tani w utrzymaniu, ale dla owadów to pustynia. Pszczoły, trzmiele, motyle i biedronki nie mają tam ani pyłku, ani nektaru, ani miejsca na schronienie. Wystarczy kilka zmian, by działka zaczęła pracować jako siedlisko, a nie tylko dekoracja.
Zamiast jednolitego gazonu warto wprowadzić łąkę kwietną — z koniczyną, chabrem, makiem, rumiankiem i krwawnikiem. Taka mieszanka kwitnie od maja do września i sama się rozsiewa, jeśli nie kosić jej zbyt wcześnie. W miejscu iglaków lepiej posadzić krzewy owocowe: dereń jadalny, śliwę mirabelkę, pigwowiec czy aronię. Ich kwiaty dają pokarm wczesną wiosną, a owoce zostają dla ptaków. Jeśli chcesz mieć gęstą osłonę, wybierz grab, lipę albo klon polny — ich liście żywią gąsienice motyli. Przy planowaniu takich nasadzeń warto skorzystać z porad, jak urządzić ogród w stylu naturalnym, bo układ warstw i terminy kwitnienia mają większe znaczenie niż sama lista gatunków.
Byliny to trzon ogrodu przyjaznego owadom. Szałwia, jeżówka, rudbekia, dzielżan i wiązówka kwitną długo i są łatwe w uprawie. Lawenda i rozmaryn sprawdzą się na suchych, słonecznych stanowiskach. Nie sadź pojedynczych egzemplarzy — owady łatwiej znajdują pożywienie w grupach po kilka–kilkanaście roślin tego samego gatunku. Zostaw też fragment niekoszony, z suchymi łodygami na zimę; tam zimują larwy i chronią się owady dorosłe.
Rezygnacja z chemii to warunek konieczny. Opryski na mszyce czy ślimaki zabijają także pszczoły i drapieżne owady, które same regulują szkodniki. Zamiast tego postaw na różnorodność: im więcej gatunków roślin, tym mniej miejsca na plagę. Dodaj poidło — płytkie naczynie z kamieniami, żeby owady mogły pić bez utonięcia. Ogród nie musi być idealny; ma być żywy.